
wtorek, 30 sierpnia 2011
Około 9 Wiktoria podniosła się z łóżka , postanowiła sobie wczoraj wieczorem , że musi wstać dużo wcześniej , żeby porządnie się ogarnąć idzie przecież z Patrykiem do kościoła i na cmentarz , będzie tam cała jego rodzina. Nie mogła usnąć martwiąc się jak on to zniesie , te wszystkie słowa , jaka była jego mama , jak umarła , jak to maja w zwyczajach mówić na takich mszach , ale postanowiła, że będzie przy nim i będzie go wspierać . Zeszła na dół, zrobiła sobie tosty i kakao i powoli jadła , w domu panowała grobowa cisza , przerywana dobiegającym delikatnym pochrapywaniem z pokoju brata. Po chwili przyszła do niej Kiara zwabiona ze swojego legowiska zapachem tostów. Dziewczyna dokończyła jeść na spółkę z psem i poszła wziąć kąpiel . Po 30 minutach wyszła z wanny, osuszyła ciało, ubrała bieliznę i wzięła się za suszenie włosów . Po wysuszeniu związała je w koka i zaczęła nakładać makijaż. Dzisiaj chciała ładnie wyglądać , więc pomalowała się mocniej niż zwykle. Na twarzy rozprowadziła delikatną powłokę z pudru , na policzki odrobinę różu , doczepiła sobie kosmyki rzęs i pociągnęła czarną kredką nad okiem , a srebrną pod , dla powiększenia oczu . Gdy była już zadowolona z efektu zabrała się za włosy. Wyprostowała je tak , że długością sięgały jej trochę za połowę pleców. Spryskała je mgiełką prostującą , aby się nie pokręciły przy zderzeniu z chłodnym powietrzem na dworze. Jeszcze tylko balsam do ciała i zabiegi kosmetyczne były skończone. Po godzinie wyszła z łazienki natykając się na siostrę - A ty co taka ogarnięta ? -zapytała Julka z uśmiechem - idę z Patrykiem na msze za jego mamę i później na cmentarz , idę się ubrać, bo pootwierałaś okna i zimno . Pobiegła na górę , weszła do garderoby i zaczęła poszukiwać coś bo mogłaby ubrać. Wybrała białą bluzkę na długi rękaw , na to siwy luźny sweter opadający z jednego ramienia i ciemno szare jeansy , do tego kolczyki duże srebrne koła , łańcuszek z łezką i bransoletkę srebrną , dobrała sobie jeszcze zamszowe czarne kozaczki na obcasie do połowy łydki, szary płaszczyk delikatnie za tyłek i popielaty szalik . Około 11:30 wyszła z domu , bo umówiona była z Patrykiem 11;50 pod centrum . Wiktoria miała zawsze takie szczęście , że w najmniej odpowiednim momencie coś się działo , była już dwa przystanki od centrum gdy zepsuł się tramwaj , następny miała dopiero za 20 minut , więc bez namysłu ruszyła szybkim tempem na pieszo , do centrum doszła chwilę po 12 . Patryk stał tyłem do niej , nerwowo przestępując z nogi na nogę . Dziewczyna podeszła do niego po cichu i przytuliła się do jego pleców - Przepraszam , że się spóźniłam. Tramwaj się zepsuł dwa przystanki stąd . Możemy jechać ? - chłopak uśmiechnął się do niej , złapał za rękę i poszli po taksówkę . 12:15 dojechali do kościoła , msza już trwała. Wiktoria stwierdziła , że pierwsze ławki zajmuje rodzina , bo wszyscy byli ubrani na ciemno , w pierwszej ławce na wprost ołtarza siedział Patryka tata i brat z dziewczyną . Podeszli po cichu , żeby nie przerywać mszy , i stanęli w ławce . Patryk położył ramię tacie na ramieniu i złapał dziewczynę za rękę. Jego ojciec popatrzał się na nich, położył swoją dłoń na ręce Patryka i uśmiechnął się , a Wiktorii machnął głową na podziękowanie wiedział , że to dzięki dziewczynie jego syn przyszedł na mszę , uczcić pamięć swojej zmarłej mamy. Po mszy poszli z całą rodziną na cmentarz , Wiktoria poznała babcie i dziadka Patryka jego ciocie i malutką kuzynkę , która nie odstępowała jej na krok, mała Gabrysia opowiadała jej o przedszkolu , o swoim chłopaku Piotrusiu. Gdy już siedzieli u Patryka w domu , bo tata zaprosił Wiktorie na obiad , mała siedziała z nimi w pokoju dziewczynie na kolanach i ciągle z nią rozmawiała. Dziewczyna spędziła u chłopaka cały dzień, było już około 18 - Muszę się powoli zbierać - powiedziała smutno dziewczyna - Tak wcześnie ? Nie ja Ciebie nigdzie nie puszczę - odpowiedział Patryk opierając się łokciami koło ramion dziewczyny - Przecież wiesz , że muszę - powiedziała uśmiechając się - Tata Ciebie odwiezie , jak Cię znam to już pewnie jesteś spakowana - odrzekł całując dziewczynę delikatnie. Wiktoria przyciągnęła go mocniej do siebie, chłopak nie chcąc zrobić jej krzywdy okręcił ją i położył na sobie. Całowali się coraz szybciej i zachłanniej, trzymał jedną rękę na jej karku , a drugą na biodrze dziewczyna oparła jedną dłoń na jego klatce piersiowej a drugą wzięła jego rękę i położyła na swoich plecach tam gdzie odkryty był kawałek ciała między bluzką a spodniami - Wiki co Ty robisz? - zapytał zdumiony - Ciicho- odpowiedziała całując go. Patryk delikatnie wsadził jej dłoń pod bluzkę i zaczął powoli głaskać ją po plecach. Okręcili się tak , że ona leżała na plecach a on obok niej, przeniósł dłoń na jej brzuch, głaskał ją chwilę , zaczął jechać ręką ku górze , do jej piersi i nagle zadzwonił telefon Wiktorii , dziewczyna wstała szybko, obciągnęła bluzkę i odebrała telefon . Po chwili rozmowy odłożyła telefon do torebki - Muszę już iść- powiedziała - Dobrze , chodź tata Cię odwiezie . Po godzinie leżała wykąpana w łóżku pisząc sms'y z Patrykiem i szykując się do snu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz